wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział VII

Zro­zum­cie, że język może uk­ryć prawdę, ale oczy - nigdy. 


Skierowała się w stronę toalety i gdy była już pod samymi drzwiami, wejście zastawił jej Daniel...

Serce podeszło jej do gardła, ale postanowiła, że nie da po sobie poznać, że się boi. W końcu on nie miał o tym pojęcia i myślał, że wszystko miedzy nimi jest w porządku.
- Odniosłem wrażenie, że mnie unikasz. – oparł się o ścianę i skrzyżował ręce.
- Skąd! – odparła Gryfonka szybko. – Po prostu obiecałam komuś taniec i.. – zaczęła się tłumaczyć.
- Spokojnie. – przerwał jej. – Rozumiem, że twój chłopak nie byłby zadowolony gdyby zobaczył cię z innym.
- Ale.. ja nie mam chłopaka. – oparła się pokusie, żeby go skłamać. Nie mogła jednak patrzeć mu w twarz, wbiła wzrok w swoje buty. Poczuła, że dotknął delikatnie jej brody, unosząc głowę i zmuszając do spojrzenia mu w oczy. 

Gdy to zrobiła, wspomnienia tamtego wieczora wróciły, jej oczy zaszkliły się, ale w ostatniej chwili powstrzymała łzy.
- Czyli nikt nie będzie zły, że rozmawiamy. – pogładził palcami jej policzek, zadrżała ze strachu, Daniel zinterpretował to jako zachętę. Wiedziała, że nie musi się go bać, że nie zrobi jej krzywdy, że tamte czasy minęły. Przecież przed bitwą całkiem dobrze się dogadywali. Nie mogła pozbyć się jednak uczucia wstrętu, jego dotyk palił jej skórę. Zdała sobie sprawę, że te dreszcze znacznie różnią się od tych, które dziś doznała pod wpływem dotyku Malfoya.

- Czemu nie odpisywałaś na moje listy? – zapytał nadal wodząc dłonią po jej twarzy. – Tak bardzo chciałem wiedzieć co u ciebie. Tęskniłem..
- Przepraszam, praktycznie przez całe wakacje byłam w Australii. – odparła przerażona faktem, że wciąż dotyka jej policzka. Modliła się by ktoś właśnie postanowił wybrać się do łazienki, nie mogła już znieść tego, że był tak blisko niej. 
- Nadrobimy to. – szepnął a jego dłoń zaczęła zniżać się, dotknął jej ramienia, powoli przesuwając rękę by złapać jej dłoń.
- Wiesz.. – zaczęła i nagle zza rogu wyłonił się Malfoy. Posłała mu błagające spojrzenie. – Nie mogę. – chłopak odwrócił się i zobaczył Blondyna.
- Tutaj jesteś, wszędzie cię szukałem. – ton Malfoya był delikatny gdy się do niej zwrócił. – Nie przedstawisz mnie? - posłał chłodne spojrzenie brunetowi.
- Tak, oczywiście. – odparła z entuzjazmem i podeszła bliżej Malfoya, a ten delikatnie chwycił ją w talii. Wiedziała, że robi to specjalnie i w tej chwili była mu za to wdzięczna. – Poznajcie się, proszę. Draco Malfoy, Daniel Fraudow. – uścisnęli sobie dłonie. Hermiona była pewna, że Blondyn próbował zmiażdżyć Bułgarowi rękę. Jego nienaganne maniery nie zdradzały tego, z uśmiechem cofnął dłoń i zwrócił się do dziewczyny:
- Nie zapomniałaś, że mieliśmy pomóc McGonagall?
- Ach tak, rzeczywiście! – podchwyciła szybko. – Wybacz nam, obowiązki wzywają. Baw się dobrze. – ruszyła szybko, nie czekając na Malfoya.
- Musisz tak biec? – dogonił ją Blondyn. Stanęła dopiero na drugim piętrze, upewniając się wcześniej, że nikt za nimi nie szedł. Oparła się o ścianę i powoli osunęła na zimną posadzkę.

- Nawet nie wiesz jak mi ulżyło, gdy się pojawiłeś. – schowała twarz w dłoniach.
- Nawet nie wiesz jak to dziwnie brzmi w twoich ustach. – odparł siadając obok niej.
- Faktycznie. – zaśmiała się krótko. – Dziękuję. Znowu. – podniosła głowę i posłała mu uśmiech.

Draco sam nie wiedział czemu poszedł jej szukać. Miał przeczucie, że coś jest nie tak, bo długo nie wracała. Nie potrafił rozsądnie wyjaśnić swojego zachowania, tego wieczoru czuł się za nią w jakiś sposób odpowiedzialny. Widział, że bała się tego chłopaka i chciał się dowiedzieć dlaczego. Jego ślizgońska natura kazała mu jednak trzymać się na dystans. Jakby zapaliła się czerwona lampka, że zbytnio interesuje się losem Gryfonki, a przecież ona nic nie znaczyła. Nic. Była tylko jego nowym celem. Próbował tak tłumaczyć swoje zachowanie, wszystko dla osiągnięcia celu. Nawet takie poświęcenie, by jej dotykać i rozmawiać z nią w cywilizowany sposób. Nie chciał dopuścić myśli, że może to po prostu sprawia mu przyjemność...

- Nie ma za co. – odwzajemnił uśmiech. Hermiona zdziwiła się, bo pierwszy raz, od 7 lat widziała Malfoya uśmiechniętego w taki sposób. Nie był to złośliwy grymas, który zwykle gościł na jego twarzy, tylko prawdziwy, szczery uśmiech. – Powiesz mi o co chodzi z tym gościem? Nie żeby mnie to interesowało, ale chcę wiedzieć czemu aż dwa razy ratowałem twój tyłek.
- No i wrócił stary Malfoy. – pomyślała Gryfonka.

- Nie chcę o tym teraz rozmawiać, to dla mnie trudne. Nie uporałam się z tym do końca... – znów schowała twarz w dłoniach i oparła się o kolana. Czuła, że do jej oczu napływają łzy i nie chciała tego pokazać Malfoyowi.
- Jak chcesz, ale powiesz mi kiedyś? – spojrzał na nią. Wyglądała niewinnie i krucho. Przez myśl przeszło mu, że taka istota nie zasługuje na żadną krzywdę. Cieszył się, że nie posłuchał rozkazu Czarnego Pana i jej nie zabił.
- Malfoy? – podniosła głowę, w jej oczach dostrzegł powstrzymywane łzy. – Serio Cię to interesuje? To jakaś twoja kolejna gierka, żeby mnie uwieść? – zapytała słabym głosem, przypominając sobie wspomnienie z myślodsiewni.
- Wiem, że masz mnie za totalnego dupka, ale czasami tez mam serce i uczucia.- odparł ze złością. Tak szybko mnie przejrzała, jest rozbita. Może nie powinienem jej traktować jako cel? – zamyślił się, ale szybko odgonił tę chwilę słabości. Jest przecież Ślizgonem, dumnym arystokratą, który dostaje zawsze to co chce. Ale czy w taki sposób? – oparł cichy głosik jego sumienia.
- Przepraszam, nie to miałam na myśli... – odpowiedziała załamanym głosem.
- A niby co? – warknął.
- Przez siedem lat poniżałeś mnie, wyzywałeś, traktowałeś jak śmiecia a teraz nagle zainteresowałeś się moim prywatnym życiem? – wyrzuciła z siebie. – Pomyśl, co ja mogę innego o tym myśleć?
- Masz rację. Wolisz wrócić do tamtych czasów? Tak bardzo ci się podobały? Nie ma sprawy! – podniósł się. – Przecież i tak wszyscy myślą, że jestem zdrajcą, śmierciożercą i uosobieniem wszelkiego zła! – wybuchł.
- Malfoy! – krzyknęła by zwrócić uwagę chłopaka, który zaczął miotać przekleństwami. – Nie chcę wracać do tamtych czasów, sposób w jaki mnie teraz obrażasz bardziej mi odpowiada. – przyznała, uśmiechając się delikatnie. Miała nadzieję, że jej słowa trochę go uspokoją. – Wiem, że jesteś po tej dobrej stronie, tylko pewnie ciężko pogodzić ci się z przeszłością.
- Gówno wiesz o mojej przeszłości. – jego ton był chłodny.
- A ty tyle samo o mojej. – odparła twardo. – Jesteśmy kwita.

Stanął naprzeciwko niej i natychmiast pochwycił jej spojrzenie. Stali tak wpatrując się w oczy i próbując coś z nich wyczytać.
Hermiona nie wiedziała dlaczego jego spojrzenie działa na nią tak magnetycznie. W żaden sposób nie potrafiła oderwać od niego oczu. Stalowe tęczówki Blondyna skrywały coś tajemniczego, coś co bardzo chciała poznać, bił od nich chłód. Zmrużyła oczy by bardziej się im przyjrzeć i w tym momencie dostrzegła w nich iskrę. Wiedziała, że wewnątrz twardego pancerza zimnego arystokraty, który stworzył kryje się inny człowiek. Wbrew sobie bardzo chciała poznać tego człowieka.
Draco nie mógł dłużej wytrzymać przenikliwego spojrzenia brązowych oczu i oderwał wzrok.
- Ktoś tu idzie. – powiedział, jakby tłumacząc dlaczego przerwał tę chwilę.
- Ginny jak dobrze, że jesteś! – Hermiona podbiegła do przyjaciółki i mocno ją uścisnęła.
- Co ten debil ci zrobił? – zapytała przestraszona patrząc w oczy swojej przyjaciółki. Od razu wiedziała, że coś jest nie tak.
- Malfoy? – zapytała
- Jak debil to od razu Malfoy... – odparł Blondyn mijając dwie przyjaciółki.
- On nic nie zrobił. – zaśmiała się Hermiona. Ruda wyglądała na zbitą z tropu. – To Daniel, Malfoy mnie przed nim uratował... – dodała już bez radości w głosie.
Ginny mocno przytuliła Gryfonkę. Malfoy widząc to, zdał sobie sprawę, że musi to być coś poważnego, skoro Wiewióra nawet nie raczyła go zwyzywać.
- Ale nic ci nie zrobił? – zapytała przejęta.
- Nie, Malfoy zdążył na czas.
- Granger, rusz się. Wieczór się jeszcze nie skończył a ty masz do spłaty sporo długu. – chłopak wychylił się zza rogu niecierpliwie. Nie znosił, gdy musiał na kogoś czekać.
- Już idę.. – Hermiona wyswobodziła się z objęć przyjaciółki i niechętnie ruszyła w stronę Blondyna, który prowadził ją z powrotem do Pokoju Wspólnego Ślizgonów.


Zabawa trwała w najlepsze. Jak się okazało Daniel poszedł wcześniej spać. W towarzystwie Malfoya Hermiona całkowicie zapomniała o wydarzeniach sprzed paru godzin. A może sprawił to alkohol? 



***

Hej! Rozdział trochę krótszy niż planowałam, ale niespodziewanie odwiedził mnie przyjaciel, który pozabiera mi trochę czasu aż do piątku więc następna notka pojawi się zapewne w sobotę.
Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim rozdziałem, myślałam, że piszę w próżnię, ale teraz wiem, że ktoś to czyta...
Ten rozdział jest dla Was!
Kaoro, Akneri, Dominika27 pozdrawiam! :*


PS. Jeśli ktoś chciałby być informowany o kolejnych postach niech zostawi adres mailowy. :)

16 komentarzy:

  1. Ajajaj! Jaki Malfoy jest drażliwy na punkcie przeszłości! :D Podoba mi się ich taka "nibynic" relacja! Więcej proszę! Buziaki! :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Z każdym rozdziałem opowiadanie jest coraz lepsze. I to nie tylko pod względem samej treści, ale i stylistycznie. Tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  3. kiedy wyjawisz o co chodzi z Danielem? nie lubie niepewności :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze trochę trzeba będzie poczekać.. :)

      Usuń
  4. Twoje zgłoszenie zostało dodane.
    Mam pytanie, twoje opowiadanie to nie jest przypadkiem Dramione (Draco+Hermiona) jeśli tak i chciałabyś, żebyśmy dodały twoje zgłoszenie także to podkategorii, to daj znać w zakładce zgłoś się!
    Pozdrawiam Louise :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! :)
      mam nadzieję, że stronka się rozwinie, pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Salazarze! Jestem kretynką >.< Trafiłam na tego bloga przypadkiem i zamiast zapisać do zakładek dodałam do obserwowanych. Ale w ogólnym rozrachunku się opłaciło, bo pomysł na historię masz genialny!
    Niby taka zwykła historyjka dramione, ale ma w sobie coś, co wyczułam od pierwszego rozdziału.
    Naprawdę mi się podoba i od teraz będę czytaći komentować na bieżąco.
    Pozdtawiam, emersonn
    potterowskie-co-nieco.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dziękuję za dedykację. Miło mi, że czytasz komentarze i zwracasz uwagę na Twoich czytelników. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. Jestem ciekawa, jaki masz pomysł na wątek Daniela. Pozdrawiam :*
    Dominika27

    OdpowiedzUsuń
  7. Przełamałam się i założyłam tego bloga... Teraz byłabym bardzo wdzięczna gdybyś mogła mi powiedzieć jak zrobić żeby był on anonimowy i parę innych spraw, gdyż to moja pierwsza przygoda z blogspotem... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super! napisz moze na mojego maila, będzie prościej :)
      hermisgranger@gmail.com

      Usuń
  8. Ciekawie i bardzo fajnie :D.
    będę wpadać tutaj częściej, a tym czasem, życzę weny! :*

    pozdrawiam, Zou.
    http://hermionyswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem na Twoim blogu pierwszy raz i BARDZO mi się podoba :D o co chodź z Tym Danielem? ;) pisz szybko, już nie mogę się doczekać ;D Zapraszam do mnie - nowy rozdział ;*
    anitua : )

    OdpowiedzUsuń
  10. jeśli możesz to pisz na mojego emaila anitka25767@gmail.com
    będę bardzo wdzięczna ;***

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze się czyta, potrafisz zainteresować słowami. Czekam na więcej.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń